Prezydent Donald Trump szybko wykorzystał sobotni nieudany zamach na swoje życie, aby uzasadnić swoje długo pożądane ballroom w Białym Domu, jednak konserwatywny komentator odrzucił jego plany jako „zły pomysł".
Uzbrojony mężczyzna próbował wedrzeć się do hotelowej sali balowej podczas kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu, a 79-letni prezydent argumentował następnie, że udaremniony zamach na jego życie pokazał, dlaczego sala balowa jest niezbędna do organizacji corocznego wydarzenia. Jednak felietonista Washington Post, Jim Geraghty, stwierdził, że jego plan jest niepraktyczny i zbędny.

„To jest zły pomysł z kilku powodów" – napisał Geraghty.
„Po pierwsze, w typowym roku kolacja WHCA gromadzi do 2600 uczestników, a tyle właśnie może pomieścić sala balowa w Washington Hilton" – dodał. „Sala balowa Białego Domu, która jest w budowie, miała początkowo pomieścić 650 osób, jednak w październiku Trump powiedział, że pomieszczenie będzie mogło przyjąć 999 gości. Frekwencja na kolacji WHCA musiałaby zostać zmniejszona o ponad 60 procent, jeśli pojemność jest na górnym końcu szacunków, lub o trzy czwarte, jeśli jest na dolnym końcu."
WHCA jest prywatną organizacją non-profit 501(c)(3), a choć niektóre przestrzenie zarządzane przez rząd federalny mogą być w pewnych okolicznościach wynajmowane, Biały Dom nigdy nie należał do tych dostępnych na prywatne imprezy. Geraghty stwierdził, że otwarcie drzwi dla jednej organizacji doprowadzi do tego, że inne będą chciały tej samej możliwości.
„Niektórzy twierdzą, że dziennikarze ubrani w eleganckie stroje, pijący i jedzący z urzędnikami administracji, podważają tę niezależność – to zarzut, który uważam za przesadzony" – napisał Geraghty. „Ale gdy dzieje się to w domu prezydenta lub w sąsiedniej sali balowej, to już inna historia. Prezydent zawsze może być mile widzianym gościem na wydarzeniu celebrującym niezależną prasę, ale nie powinien być de facto gospodarzem."
Geraghty, który jest również starszym korespondentem politycznym National Review, zwrócił uwagę na ironię sytuacji, w której Trump, ze wszystkich ludzi, stara się być gospodarzem kolacji w Białym Domu celebrującej wolność prasy, podczas gdy on i jego administracja grożą ograniczeniem niezależności dziennikarskiej.
„Jeśli Trump lub jakiś przyszły prezydent chce zorganizować własne, oddzielne wydarzenie w Białym Domu celebrujące Pierwszą Poprawkę lub ludzi relacjonujących działalność administracji – świetnie" – napisał Geraghty. „Ale jeśli WHCA przeniesie swoją coroczną kolację do Białego Domu – szczególnie do sali balowej nieautoryzowanej przez Kongres, zbudowanej na podstawie umowy fundraisingowej utrzymywanej w tajemnicy, dopóki sędzia nie nakazał jej ujawnienia, postrzeganej przez wielu jako pomnik narcystycznego prezydenta ku czci samego siebie – nie będzie to postrzegane jako jedynie uleganie nieprzyjemnym, ale realnym obawom o bezpieczeństwo. Będzie to postrzegane jako uleganie samemu prezydentowi."


